M. Dziękuje. Dobranoc!
A. Jestem dla ciebie, aż tak odrażający?
M. Panie Alexis
A. Nic dla ciebie nie znaczę?
M. Nie, to nie tak
A. Więc jak? Nic do mnie nie czujesz! Nie jesteś zobowiązana, żeby coś czuć. Nie mogę cię zmusić, żebyś mnie kochała!
M. Panie Alexis, proszę tak nie mówić! Ja też darzę pana uczuciem.
A. To znaczy
M. Głęboko pana szanuje! Od pierwszej chwili, czułam dla pana podziw! Pańska odwaga, zaufanie! Jest pan dla mnie kimś wyjątkowym.
A. To miło z twojej strony
M. Nikt nie ujrzał, we mnie tego co pan! Uwierzył pan we mnie i nigdy tego panu nie zapomnę!
A. Maria, dziękuje za te miłe słowa.
M. Co ma pan na myśli?
A. To jasne, że to co czuje do ciebie nie jest odwzajemnione. Nie interesuje cię moja miłość.
M. Nie rozumie pan, że to szaleństwo? Jest pan zaręczony, będzie pan żonaty. Nie może pan zostawić pani Marcelli! Proszę pomyśleć o skandalu! Co powie pańska rodzina?
A. Nie dbam o to! Obchodzisz mnie tylko ty! Ty!
M. Jeśli pana obchodzę, to musi pan zrozumieć, że nigdy nie będę z kimś, kto należy do kogoś innego! To niemożliwe! Nie mogę sobie na to pozwolić.
A. Wiem, że to co proponuje jest okropnie! Nie zasługujesz na to!
M. Więc rozumie pan, że musimy przestać, kiedy jest jeszcze czas!
A. Maria, będę z tobą szczery! Odkryje wszystkie karty.
M. Słucham!
A. Dużo ostatnio myślałem i wiem, że chcę cię kochać bez ograniczeń, bez kłamstw i wymówek.
M. Tak nie można!
A. Można! Ale nie teraz! Jeśli zależałoby to ode mnie, zerwałbym z Marcellą dzisiaj!
M. Panie Alexis
A. Nie kocham jej! Wiesz to lepiej niż ktokolwiek! Znasz też Marcelle. Jest mściwa i próbowałby mnie zranić. I użyłaby do tego Ecomody.
M. Ecomody?
A. Tak a ty wiesz, co to oznacza. Jest partnerem i jeśli będzie stwarzać problemy podczas zebrania zarządu, będę musiał wszystko ujawnić. Fakt, że ty jesteś właścicielką firmy!
M. Mój Boże!
A. Właśnie! To wszystko może stworzyć trudną sytuację!
M. Jak o tym myślę mam dreszcze!
A. I nie myślę tylko o sobie, ale też o tobie. Nie chce cię stawiać w niezręcznej sytuacji!
M. Tak, ale moja sytuacja już jest niezręczna! Po tym wszystkim, co się stało!
A. Wiem. Proszę cię tylko o odrobinę cierpliwości. Powiedzmy rok, dopóki firma nie wróci w moje ręce!
M. Rok?
A. Rok. Znów będę prawdziwym prezesem Ecomody. Wtedy będę mógł zerwać z Marcellą. Nie będzie mogła mnie zranić. Wtedy będę twój! Całkowicie twój!
M. Tak, ale aż do
A. Dotąd, będę cię kochał w sekrecie. Na Boga, nie proś żebym cię nie kochał, nie widywał cię! Tylko my dwoje!
M. Panie Alexis, tak się boję
A. Boisz się albo wolisz Nicolasa?
M. Dlaczego ma pan obsesje na punkcie Nicolasa? Możemy przestać o nim rozmawiać?
A. W porządku. Ale dlaczego się boisz... kochanie? Tyle już dla mnie ryzykowałaś, dużo razem przeszliśmy!
M. To prawda
A. Po tym wszystkim, mówisz mi, że nie masz odwagi przyjąć mojej miłości? Chyba, że nie chcesz?
A. Powiedz to Maria. Powiedz, że się nie boisz, że mnie pragniesz.
M. Panie Alexis. Jestem przerażona. Drżę. Nie wiem, gdzie nas to zaprowadzi. Ale nie mogę odmówić. Z panem mogę podjąć to ryzyku.
A. Ze mną. Razem... To Marcella.
M. Proszę odebrać!
A. Maria, wiem jak musisz się czuć, ale jesteś ważniejsza od wszystkich.
M. Dobrze panie Alexis, rozumiem. Musi pan już iść, albo się pan spóźni.
A. Mogę cię o coś prosić?
M. Oczywiście.
A. Możesz mówić mi po imieniu?
M. Mój Boże, wiem
A. To znaczy... Po tym wszystkim, to bardzo zabawne...
M. Masz rację, ale to dla mnie trudne. Przyzwyczaiłam się! Już raz próbowałam... pamiętasz?
A. Od teraz jestem dla ciebie tylko Alexis. Twój Alexis.
M. W biurze nadal będę mówić panie Mantas.
A. Zdecydowanie! Nie muszę ci mówić, że nikt nie może się o nas dowiedzieć.
M. Bez obaw, nic nie powiem, przysięgam!
A. Nie powiem nawet Dimitris, a zawsze mówię mu wszystko! Niektóre sprawy są święte. Moja miłość do ciebie jest święta.
M. Nic nie powiem.
A. Nawet dziewczyną!
M. Bez obaw!
A. Nie martwię się, wierze w ciebie.
M. Też ci ufam.
A. Przykro mi to mówić, ale musimy się pożegnać!
M. Tak, musimy.
A. Porozmawiamy jutro.
M. Tak. Mój Boże! Mój ojciec jest w oknie!
A. Gdzie?
M. Jedzmy stąd.
M. Dziękuję, dobrze się bawiłam.
A. Ja też.
M. Nie mogę uwierzyć, że mówię ci po imieniu.
A. To jedna z rzeczy, których razem doświadczymy. Na pewno, twój tata nas nie widzi? Nic mi nie grozi. Więc mogę cię znów pocałować?
M. Uważaj na siebie.
A. Zaczekaj, podwiozę cię.
M. W porządku, może się przejść.
A. Chyba żartujesz.
M. Dobranoc panie Alexis.
A. Do jutra. Maria, zaczekaj chwilę. Dzisiaj jesteś bardzo piękna! Idę prosto do piekła! Jestem łajdakiem, łajdakiem.
Информация по комментариям в разработке