„Z dymem pożarów” to bluesowa interpretacja jednego z najważniejszych polskich tekstów XIX wieku — wiersza Kornela Ujejskiego, który stał się pieśnią-modlitwą pokolenia po upadku Powstania Krakowskiego w 1846 roku.
Ten utwór to nie tylko błaganie o zmiłowanie, ale też głos narodu zranionego wojną domową i rozdartą wiarą. To modlitwa, która łączy ból, zwątpienie i nadzieję.
W tej wersji słowa Ujejskiego stają się surowym bluesem — duchowym lamentem o wolność, wiarę i człowieczeństwo.
Jeżeli podoba Ci się to co tworzę, wesprzyj i postaw kawę- https://buycoffee.to/muzaai
🎧 Styl muzyczny: blues rock / spiritual blues
🎸 Instrumentarium: gitary elektryczne, slide, bas, perkusja, Hammond
🎤 Wokal: męski, emocjonalny, surowy
🎶 Tonacja: E-moll
🕊️ Autor oryginalnego tekstu: Kornel Ujejski (1823–1897)
🎼 Autor melodii (chorał): Józef Nikorowicz (1827–1890)
🎸 Aranżacja bluesowa: Muza Ai
Oryginalny tekst znajduje się w domenie publicznej (źródło: Wikiźródła
/ Jagiellońska Biblioteka Cyfrowa
).
🔔 Subskrybuj, jeśli lubisz muzykę z duszą, która łączy historię, wiarę i emocje.
❤️ Udostępnij, jeśli chcesz przypomnieć słowa, które kiedyś jednoczyły Polaków.
#ZdymemPożarów #PolskiBlues #KornelUjejski #BluesowaModlitwa #PolskaMuzyka #Historia #Wolność #MuzykaZDuszą
Tekst utworu:
[Zwrotka 1]
Z dymem pożarów, z kurzem krwi bratniej,
Do Ciebie, Panie, bije ten głos.
Skarga to straszna, jęk to ostatni,
Od takich modłów bieleje włos.
[Refren]
My już bez skargi nie znamy śpiewu,
Wieniec cierniowy wrósł w naszą skroń.
Wiecznie jak pomnik Twojego gniewu
Sterczy ku Tobie błagalna dłoń.
[Zwrotka 2]
Ileż to razy Tyś nas nie smagał,
A my nie zmyci ze świeżych ran,
Znowu wołamy: „On się przebłagał,
Bo On nasz Ojciec, bo On nasz Pan!”
[Refren]
I znów powstajemy w ufności szczersi,
A za Twą wolą zgniata nas wróg.
I śmiech nam rzuca, jak głaz na piersi:
„A gdzież ten Ojciec, a gdzież ten Bóg!”
[Zwrotka 3]
I patrzymy w niebo, czy z jego szczytu
Sto słońc nie spadnie wrogom na znak?
Cicho i cicho – pośród błękitu
Jak dawniej buja swobodny ptak.
[Refren]
Owóż w zwątpienia strasznej rozterce,
Nim naszą wiarę ocucim znów,
Bluźnią te usta, choć płacze serce,
Sądź nas po sercu, nie według słów!
[Zwrotka 4]
O, Panie! Panie! Ze zgrozą świata
Okropne dzieje przyniósł nam czas:
Syn zabił ojca, brat zabił brata,
Mnóstwo Kainów jest pośród nas.
[Refren]
Ależ o Panie! Oni niewinni,
Choć naszą przyszłość cofnęli wstecz.
Inni szatani byli tam czynni —
O, karaj rękę, nie ślepy miecz!
[Zwrotka 5]
Patrz, my w nieszczęściu zawsze jednacy,
Na Twoje łono, do Twoich gwiazd,
Modlitwą płyniemy jak letni ptacy,
Co lecą spocząć wśród własnych gniazd.
[Refren]
Osłoń nas, osłoń Ojcowską dłonią,
Daj nam widzenie przyszłych Twych łask,
Niech kwiat męczeński uśpi nas wonią,
Niech nas męczeński otoczy blask!
[Zwrotka 6]
I z archaniołem Twoim na czele
Pójdziemy wszyscy na krwawy bój,
I na drgającym szatana ciele
Zatkniemy sztandar zwycięski Twój!
[Refren – finał]
Zbłąkanym braciom otworzymy serca,
Winę ich zmyje wolności chrzest,
W ten czas usłyszy podły bluźnierca:
„Odpowiedź nasza — Bóg był i jest!”
Информация по комментариям в разработке